Jest już lepiej : ) Udało mi się dostać dwie czwórki z biochemii. Mam nadzieję że z resztą będzie podobnie. Przestaję mieć złe, autodestrukcyjne myśli. Znowu zaczyna być lekko. Małymi kroczkami, dzień za dniem czuję, że jestem bliżej celu. Dziś mała rozmowa o laptopie. Awww. W ogóle dzisiaj były moje urodziny. Obudziłam się coś koło południa, gdy mama z bratem zaczęli ś piewać przy moim łóżku sto lat, a pies ze szczęścia mało nie skoczył mi do łóżka, tak merdała ogonem jak zobaczyła tort ze świeczkami <!> xD Dzień spędzony we dwoje. Film, muzyka, zdjęcia, krótka przejażdżka. Ciepła herbata. Nie zjedzona czekolada (jeszcze doczeka się swojej chwili). Książka. Prawdziwy list. Kuleczka. Masaż. I pizza! Uwielbiam biały sos z Da Grasso :3
Na moment poczułam że jestem prawdziwą kobietą.
Wczoraj byłam na spotkaniu mangowego klubu akademickiego Yumegari. Jako że to było dopiero pierwsze integracyjne spotkanie i wyglądało to bardziej na typową studencką imprezę niż na spotkanie tego typu klubu, to niemniej bawiłam się bardzo dobrze, aczkolwiek krótko. Rozkłady pociągów bywają momentami niefortunne.
Olsztyn ma dużo fanów M&A xD
Rysuję. Znowu :3
Chodzi to za mną...
Zanurzać zanurzać się w ogrody rudej jesieni i liście zrywać kolejno jakby godziny istnienia
Chodzić od drzewa do drzewa od bólu i znowu do bólu cichutko krokiem cierpienia by wiatru nie zbudzić ze snu
I liście zrywać bez żalu z uśmiechem ciepłym i smutnym a mały listek ostatni zostawić komuś i umrzeć
A mały listek ostatni zostawić komuś i umrzeć...
SDM - Jesień
Komu podarowałabym swój ostatni malutki listek...?
Próbuję się przestawić. Nie jest łatwo, a skutki negatywne tych zmian widać i to dosłownie. Mam trudną sytuację, z której jeśli się nie wyliże, będzie po ptakach. Jem, śię, chodzę na uczelnię i z powrotem. Nie rysuję, nie chodzę na zakupy, ostatnio nawet nie jem tak często pizzy jak kiedyś. Chciałabym przesunąć czas o rok wstecz. Jak będzie już po wszystkim, zawitam tu z powrotem.
Wylejcie na mnie kubeł zimnej wody albo wrzućcie na rozpalony węgiel, abym jakoś trzeźwo podeszła do życia, błagam Was. Dlaczego śmieję się przez cały dzień? Może dlatego, że piątek wolny w zimowym semestrze? Albo chcę ukryć to, co smutnego się wokół mnie dzieje? Nie wiem, nie mam absolutnego pojęcia co dziś wywołuje u mnie taki uśmiech na twarzy.
STUDIA Na sam dźwięk tego słowa się uśmiecham. To chyba nienormalne? Pojechałam do Olsztyna wczoraj, do nowego mieszkanka w którym wynajmuję pokój jeszcze z dwoma dziewczynami. Zabrałam ze sobą tylko jedną malutką torbę z kocem, poduszką i kosmetyczką. Skoro jechałam tylko na pół dnia nauki, mogę się wprowadzić na dobre dopiero w weekend ; ) Komoda jest konieczna. Szafa po sufit na dwie osoby to zdecydowanie za mało xD (tym bardziej, że tymi dwiema osobami są KOBIETY [w sumie nie uważam się za nią w stu procentach, na pewno nie mam w sobie wiele z elegancji a tym bardziej kobiecości, ale konieczność zabrania w nowe miejsce zamieszkania wszystkiego {lub 3/4 pokoju} jednak do mnie pasuje {a takie w końcu są kobiety, prawda?}]) Nie odnalazłabym się w akademiku O.o Dziwnie było mi wczoraj patrzeć bezczynnie jak jedna dziewczyna wypakowywała swoje rzeczy do szafki. Wzięła nawet rower, co było dla mnie lekkim zaskoczeniem Oo Śmigać tak na uczelnię, czemu nie. Przynajmniej mniej czasu spędzi się w korkach. ; ) No i znowu powracam do pytania. Dlaczego ja się tak cieszę? Jak mogę się cieszyć z tego, że rozwalili moją grupę i przenieśli mnie z piątej do drugiej (chwała, bo Kaśkę też mi dali! Jakie to szczęście mieć swojaka ^^ Jeszcze była Ewka, ale dziś nie przyszła... Nie wiem co się z nią dzieje...) gdzie oczywiście nikogo nie znam? Na dodatek znowu jest to samo grono różańcowe, z samymi babkami i dwoma facetami. A gdzie Natalia, KacJulka, Pączek, Karolek, Łajza, Aldona, Majowa, Gośka i Sylwia? Dlaczego mi ich zabrali? : ( Dlaczego nie mogli po prostu połączyć piątej grupy z szóstą, tylko wyrzucili nas w otchłań drugiej grupy?! Pytam się dlaczego? : ( Ale nic nie da przepisywanie niu... Zaczynam tęsknić po jednym dniu. Z nikim nie udało się dziś minąć na Kortowie... Poczekamy na wspaniały środowy dzień kiedy zaczynam wykładem z fizyki o 07:25! Będziemy mieć czasu a czasu dla naszej 'Wspaniałej Piątki'. Co z tego, że w ciągu są zajęcia od 07:25 do 20:00 tylko z trzema godzinami przerwy? Czy ktoś się skarży? Nie! Zobaczymy się na wykładzie! (radocha : D) Matko, oszalałam. W horoskopie mieli rację - potrzebuję dzisiaj więcej rozrywki, a jak jej nie mam, to wyładowuję swój nadmiar ADHD w journalu. Bardzo proste i przejrzyste. Agrhh... I jeszcze jedno... Dlaczego tylko ja z Kaśką oglądałam z zapartym tchem film na EKOLOGII o powstaniu ŚWIATA? Przecież to był bardzo ciekawy film. Japońskiej produkcji na dodatek : D Jesteśmy zgranym duetem! Możemy spokojnie relacjonować mecze piłki nożnej i siatkowej - tak dziś po tym filmie uznałam xD Po uczelni - biblioteka. Nadal czuję się jak pierwszak, bo nie przewidziałam, że powinnam już w połowie wakacji wypożyczać książki na drugi rok. Dziś już ich praktycznie nie było. : ( Po bibliotece - Tobruk. Ale najpierw przystanek w KFC na longery. Zimne, ale były dobre^^ (ta panierka kurczaka, mmmmm...) Na Tobruku okazało się że angielski zaczynam o trochę niekorzystnej dla mnie porze - 13:15. Z tych oto przyczyn jestem zmuszona zapisać się na wf na ósmą rano. Czy to dobrze, czy źle - jeszcze nie wiem. Na razie ta godzina mnie przeraża (i to jeszcze w poniedziałek! Po niedzieli!) Dobrze, że human jest zaliczony (Kaśka, ty leniu!) xD
Matko... Nie dociera do mnie to, że już studiuję. Jestem w domku, po kolacji, wszystkie moje rzeczy są w domu. Muszę się wyprowadzić, dopiero wtedy chyba obudzi się we mnie 'Studencki Zew Natury'. Jutro wietrzę pierzyny chyba. Jak nie będzie padać. Plan jest u mnie dość zróżnicowany, ale jakoś to będzie. Zwłaszcza z ukochaną przez wszystkich Biochemią... Gulp.
BLABLA Tak sobie przemyślałam miniony wrzesień. W rezultacie chyba nigdy nie udało mi się tyle rzeczy zobaczyć w ciągu jednego miesiąca! Obejrzałam "Aishiteruze Baby". "Strawberry Eggs" i "Shamanic Princess". Nawet obejrzałam pół filmu "Detroid Metal City" (tylko pół, resztę postanowiłam zobaczyć kiedy indziej, gdy naprawdę będę mieć dużo wolnego czasu). wszystkie wymienione serie wyjątkowo były u mnie na plus : D Szczególnie cieszyłam się z obejrzenia "Shamanic Princess", gdyż jedna osoba strasznie mnie w tym anime intrygowała. Nawet mam kołozeszyt w jego imieniem na okładce Oo Bardzo dziwny zbieg okoliczności xD "Aishiteruze Baby" wspominam bardzo ciepło i przyjaźnie. Dawno nie wzruszyłam się w takiej ilości oglądając losy małej 5-letniej Yuzuyu. Dziękuję ~Yuzu-san za polecenie tego anime!^^ Opłacało się : ) A Truskawkowe jaja były naprawdę sympatyczne, choć nie wydawały się aż tak na samym początku. Ba-chan wymiata, ale z kolei dla mnie to niemożliwe, aby facet tak perfekcyjnie potrafił się wcielić w rolę kobiety jak w tym anime. Mimo wszystko oglądało się to naprawdę fajnie ^_^ A Szamaniców musiałam obejrzeć koniecznie dla tej jednej postaci - nie żałuję xD Dobrze, że miało tylko 6epów, dzięki czemu udało mi się je dość szybko zakończyć. Przed studiami. Uggh, znowu to słowo.
Kaśka weszła na gg i jest znowu śmiesznie. Rety ja powinnam płakać a nie się śmiać! Nawet Karolowi łzy lecą jak to mi zgrabnie napisał... Julka nie dotarła na uniwerek. Wiadomo czemu ; ) Cała ona xD
Teraz złapałam malutkiego 'muła'. Ale jest jeszcze jeden powód dla którego trzeba się cieszyć! To jest REWOLUCJA :3 Dosłownie czas nastania nowej epoki ^^
czekam z niecierpliwością xD
A w odtwarzaczu "Tonari no Totoro, Totoro..." No jak tu się nie cieszyć i śmiać?!
Do Olsztyna wprowadzam się ostatecznie albo w sobotę albo w niedzielę. Jakoś w weekend. Trzeba wyszukać swoich i gdzieś pójść. Zapomnieć o smutkach i smuteczkach. Jejku jejku...
Możecie wierzyć lub nie, ale od jakiegoś tygodnia (chyba nawet niecałego) zaczęłam grać w grę o wdzięcznej nazwie La Tale Cholera by z tą grą! Przez pierwsze dni zaczęłam się wciągać, ale jakoś mi dziś przeszło. Jeśli jej nie włączę, będę coraz mniej chciała zagrać. xD W ogóle na 23 poziomie wtajemniczenia są dziwne potworki, takie brzydkie i obleśne. Błee. trochę nie rozumiem przesłania takich gier :< Pod tym względem też jestem troszkę nie-taka jaka powinnam być. Jeśli nie będę grać w grę, nie będę się wciągać. Gra musi mieć początek i koniec! Jak można grać w grę która nie ma końca? :< W moim przypadku - nie da rady. Poczekam aż nabiorę odwagi i kiedyś, kto wie, przejdę Sillent Hilla - Homecomnig : D Yeah Jak Henriś pierwszy był do pokonania, to czemu nie to? Kiedyś wymiatałam weteranem w Call of Duty xD Nyaaaaaa xD Odbija mi. Znowu!
Znowu chce mi się rysować. Znowu nie mam tylko takiego zrywu XP rzuca się hasło "Narysuję to i to! Ale będzie zajebiste!" i się siada nad kartką papieru i rysuje. Ostatnio rzucałam takie hasła ze trzy razy, ale nie przysiadłam ani razu do kartki papieru :< Nie umiem tego jeszcze narysować. Dlatego... powolnymi kroczkami zacznę od tych prościejszych, przechodząc coraz wyżej i wyżej, oby z widocznymi skutkami. Naostrzony ołówek (pomyśleć że kiedyś rysowałam tylko automatycznym, a teraz tego kompletnie nie potrafię Oo), gruby papier i jedziemy : ) Pomysły w głowie są i się mnożą, to najważniejsze ^^ Nadal również pamiętam o zaległych kiribanach. A mam do zrobienia dwa. Cały czas myślę nad koncepcją. To musi być zryw! Taka jest święta prawda! Lecimy spać. A może zagramy w chińczyka lub kalambury? Polubiłam kurnik! Ale to już jest takie małe zło ; )
Wróciłam ^__^ Powinnam napisać już o jakichkolwiek znakach życia tydzień temu, ale jakoś nie było kiedy - czas naglił <nagli nadal>, a ja siedzę jak kołek i nie mogę wyruszyć z miejsca. Dlatego piszę ten journal, może trochę mnie pobudzi do działania.
STUDIA A więc pierwsze co: zaliczyłam chemię! w poniedziałek przed dziesiątą byłam na uczelni przy jego gabinecie, a zostałam wpuszczona przed... szesnastą (kto mu kazał robić sobie 3-godzinną przerwę? :< ). Na szczęście czekanie się opłaciło, mimo zmieszania mnie z błotem... Ale to już inna historia : P
Kupujcie Tymbarki! One mają ściśle magiczną moc! Przed ustnym z chemii kupiłam rogalika, mleko czekoladowe (które wylało mi się na białą bluzkę! przed egzaminem Oo) i wspomnianego tymbarka. A pod kasplem:
"Jak nie ty to kto? Dalej masz szansę!"
Kaśka też miała ten sam tekst pod kapslem. A Karol ze strachu pobiegł jak najszybciej do sklepu (jeszcze się zapytał jaki smak kupiłyśmy) i też zakupił buteleczkę. I pod kapslem miał... ten sam tekst! (Btw po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć ten sam tekst na pary kapslach tymbarka Oo jakaś hurtowa dostawa była xD) I co się stało - nasza trójka zdała : D
(Sprostowanie - nie namawiam na wiarę w tymbarkowe kapselki, ale jakimś dziwnym trafem zawsze te teksty trafiały do mnie idealnie. Nie mówię, że to dzięki kapslom zdaliśmy, ale jakoś tak wierzyliśmy poniekąd w moc tych słów. Oczywiście, że mamy szansę! Jak nie my zdamy, to kto?)
PIERNICON 5 Byłam na nim z ~Drisnil i było bardzo sympatycznie :3 Dorobiłam się paru mangowych rzeczy^^ Ale o tym w fotoreportażu, którego nadal nie zrobiłam, ale w najbliższych dniach mam zamiar wziąć się do pracy i w zdjęciach własnej (i może jeszcze czyjejś?) roboty mniej więcej pokazać co się tam działo. Niestety zdjęcia nie są dobrej jakości (a przynajmniej większość z nich), więc będzie trochę... kiepawo. Ale postaram się.
OLSZTYN Aktualnie nie mam gdzie mieszkać. Macie może znajomych w Olsztynie, którzy nie byliby chętni wynająć pokoju studentce bez nałogów? ; ) Oczywiście za rozsądną cenę.
AYASU A raczej opowiadanie. W sumie co tu dużo mówić, opowiadanie z nim zostało przerwane, z mojej strony bynajmniej na dobre. Oczywiście było skończone już wcześniej, ale z pewnych przyczyn zostało wcielone w nowe życie, opowiadające o dalszych przygodach Namidy ~Oruby i mojego nie żyjącego Ayasu. Po tym czasie (niecałym roku) uznałam, że... nie ma co prowadzić raz zabitej postaci "na siłę". Owszem, że to nie był ten sam Ayasu, tylko jego reinkarnacja, ale miałam mieszane uczucia, prowadząc tą postać, przez co nie mogłam jej dobrze rozkręcić... Wychodzi na to, że za bardzo się przywiązuje i nie lubię zmian. Baka Bela :< Dlatego przepraszam i jednocześnie dziękuję ~Oruby - dziękuję za wspaniale spędzony czas podczas pisania i za wytrzymanie ze mną przez tyle czasu przy postowaniu, a przepraszam... za koniec, za Twoje łzy, za moją samolubność. Nie chodzi o Twój sposób pisania czy coś, nic podobnego... Po prostu nie mogę dłużej o nich pisać. : (
Ostatnio strasznie mnie korci by zrobić komiks o Ayasu&Namidzie i umieścić go tutaj (m.in. żeby większość się zapoznała z tymi postaciami, bo póki co jest baardzo wąskie grono wtajemniczonych w to opowiadanie xD). Ale muszę na to znaleźć czas i chęci (i materiały do rysowania xD) No i muszę ~Cain88 poprosić o jedną rzecz... : D
BLABLA Będę mieć laptop! :3 będzie super ^^ Dziś przeszłam Wolfensteina - Henriś pierwszy jest boski xDDD <gada od rzeczy>
COŚ JESZCZE Hmm... Czuję nadchodzące zmiany. Zebrało mi się na melancholię. Nowy rok studiów, nowe mieszkanie (którego jeszcze nie mam xp), zbliżająca się jesień... Prawdopodobnie szykuje się coś całkowicie innego, równie niezwykłego, co przyniósł poprzedni i w sumie ten rok. Mam nadzieję, że będą to dobre zmiany, że wszystko dobrze się ułoży... Chciałabym mieć uśmiech na twarzy, widzieć, że wszyscy żyją w zgodzie, że nie stanie się nic złego ani nic, czego będę potem żałować... Wyszłam dziś na dwór. Spojrzałam w niebo. Nade mną leciał klucz żurawi - 22 ptaki. Jesień jest blisko. Najsmutniejsza po ziemie, a zarazem moja ulubiona pora roku... Pójdziemy z Kamą do lasu poganiać się z sarenkami. Usiądziemy na naszym wspólnym kamieniu i będziemy patrzeć jak zachodzi słońce... A razem z ~Drisnil będziemy spacerować po Małym Jezioraku. Tak mało czasu zostało. Trzeba się spieszyć.
Ok, znikam na trochę... Odezwę się we wrześniu : ) Jutro Piernicon i Toruń, będzie fajnie : ) Jeszcze nie jestem spakowana, a przed ósmą rano pociąg. Muszę lecieć.
A! Złóżcie życzenia i , mają urodzinki ^^ Wszystkiego najlepszego James i Asia!